Kanały:
Wpisy
Komentarze

…i coraz bardziej nieznośny ;) Ale i tak Mama i Tata kochają mnie najbardziej na świecie. A nawet jak jestem rozbawiony, wariuję i nie daję nic koło siebie zrobić, a oni tracą powoli cierpliwość, to wystarczy, że się do nich uśmiechnę i jest znowu super !!! A najbardziej lubię zabawy z Tatą przed kąpielą. Ale my wtedy szalejemy!!! Tylko mama po jakimś czasie zaczyna marudzić, bo  jestem zawsze taki rozbawiony, że potem ciężko mnie uspić :)

Ale, co tam ;) Zobaczcie mnie przed kąpielą, tylko że niestety bez Taty, który trzymał takie coś wielkiego, ciężkiego i czarnego i robił mi tym zdjęcia ;)

img_3611-2ok

img_3613ok

img_3607ok

img_3615ok

img_3623ok

A Tata to taki uchwycacz momentów i łapacz chwilów. Ja się nie daję, a on i tak mnie upoluje tym swoim aparaciskiem. Tak jak na przykład wczoraj rano. Zaszedł mnie i złapał na gorącym uczynku jak kombinowałem, co by tutaj dzisiaj zbroić ;)

img_3529ok

W co go dzisiaj ubierzemy? Może w to, a może w to? A czy to będzie pasowało do tego?… No tak – myśli sobie Bartuś – we wszystkim mi ślicznie, ale błaaagam!!! Nie ubierajcie mnie!!! Ja chcę tak!!! No to niech ma, a co tam. Zawsze przed kąpielą Bartek ma swoje 5-minut w swoim ulubionym stroju, czyli pieluszce. A wtedy zabawy, radość, śmiech i wszelkie wariactwa nie mają końca :) A jak się Nasz synek prezentuje w swoim najlepszym stroju? A proszę bardzo, oto on:

img_8432ok1

img_8433ok1

I believe I can fly…

Za oknem zima. Nasi skoczkowie narciarscy łącznie z Adamem dają “ciała”, więc z moim najlepszym funflem Bartusiem rozpoczęliśmy solidne symulacje lotów narciarskich. Bartuś z wielką radością i uśmiechem pobijał rekord za rekordem, a mamusia Gosia fotograficznie dokumentowała jego wyczyny. I muszę stwierdzić, że spisała się na medal, a zadanie miała wcale nie łatwe, bo podpiąłem jej jeden z najbardziej wymagających obiektywów, gdzie margines błędu praktycznie nie istnieje.  A oto jak prezentował się Nasz kochany as przestworzy:

img_8338w

img_8328w

img_8329w

img_8330w

Tak to się w tym Naszym życiu zdarzyło, że “szewc w dziurawych butach chodzi”. No może nie dosłownie, ale zawsze i wszędzie to ja przeważnie robię zdjęcia. A jak robię, to wiadomo, że mnie na nich nie ma. A już ja na zdjęciu razem z Gosią, to naprawdę prawdziwe święto. I tu właśnie wrócę się ponad 3 miesiące wcześniej, kiedy to wydarzył się taki cud i mamy zdjęcia, na których jesteśmy razem. A miało to miejsce podczas wspomnianych w poście niżej spacerów przedporodowych. Dokładnie 27 września, czyli na 2,5 dnia przed porodem moja siostra Ania wyciągnęła Nas na spacer, a ja jak zwykle zabrałem ze sobą aparat i obiektywy. Takiej okazji nie mogłem przepuścić. Dałem Ani sprzęt, powiedziałem co i jak ma robić i oto co jej wyszło, a raczej jak My wyszliśmy. W sumie naprawdę fajną pamiątkę zmajstrowała Nam siostra:

img_0798ok

img_0800

img_0802a

img_0844a

img_0881b

img_0886

img_0887

img_0899a

img_0903

img_0904a

img_0909a

img_0910lr

img_0917

A dla odmiany ostatnie zdjęcie zrobiła mi Gosia:

img_0924oki

W Nowym Roku nadszedł czas na chwilę zadumy i podsumowanie tego, który dopiero co minął.  Na pewno był to rok bardzo obfitujący w różne wydarzenia, zarówno te dobre jak i te, o których chciałbym jak najszybciej zapomnieć. Generalnie był to rok wielkich zmian w moim życiu, zarówno osobistym jak i zawodowym. Do tych złych chwil i wydarzeń nie będę wracał, ale za to chciałbym przedstawić na pewno najważniejszy dzień w 2008 roku i na pewno jeden z najważniejszych w moim życiu. Tym dniem był 30 września, czyli dzień chłopaka. Ale zanim przejdę do rzeczy wrócę się ok. pół roku wcześniej, kiedy z przekonaniem obwieszczałem wszystkim w koło, że w dniu chłopaka dostanę najlepszy prezent – urodzi mi się synek – Bartuś. A mówiąc to, wcale nie znaliśmy z Gosią płci naszego dzidziusia. I okazało się, że trafiłem w 100% !!!

Ostatnie dni przed przyjściem na świat Bartusia spędziliśmy z Gosią na wypoczynku i wspólnych spacerach, do czego zresztą bardzo zachęcała wspaniała pogoda. A oto zdjęcia z Naszego ostatniego spaceru z 28 września:

img_0965

img_1006

img_1014

img_1017

img_1020

A tak wyglądał brzuszek Gosi przed porodem. Oj, przywyczaiłem się do niego:

img_0444bw

img_0469bw

img_1037

img_1041

29 września Bartuś zaczął dawać pierwsze sygnały, że chce już wyjść do Nas, a 30 września dokładnie o godz. 0:40 przyszedł na świat!!! Oczywiście mnie przy tym nie mogło zabraknąć, a pierwsze chwile Bartusia oczywiście uwieczniłem na zdjęciach:

img_1086

img_1084bw

img_1122bw

img_1127bw

img_1162bw

img_1182bw

img_1192bw

img_1308bw

img_1221bw

Informacja o narodzinach Bartusia od razu poszła w świat. Otrzymaliśmy mnóstwo gratulacji, które należały się przede wszystkim maleństwu i żonie, za ból i wysiłek, który przeżyła. A przy tym wielki szacunek dla wszystkich mam za to, co przechodzą. Ani przez moment nie żałuję, że byłem, czułem i widziałem narodzenie synka. Jest to niesamowite i piękne przeżycie, ale byłem tam głównie dla Gosi, żeby być jej wsparciem i ostoją, żeby nie była sama w tych ciężkich dla niej momentach. I chyba się sprawdziłem… A co do zdjęć, to… nie było łatwo. Słabe światło, ruch na sali, foty obowiązkowo bez lampy, a przede wszystkim łzy szczęścia w oczach wszystko bardzo ograniczały. Zwłaszcza te łzy, które powodowały, że naprawdę niewiele widziałem. Ale warto było!

Bartuś każdego dnia zaskakuje Nas czymś nowym. Od jakiegoś czasu już sam trzyma główkę w górze, ale od niedawna zaczął obracać się z brzuszka na plecki i to bardzo szybko i sprawnie. Oto próbka jego możlwości:

img_7927a

img_7928a

img_7942a

Dokładnie 29.11.2008 roku, czyli  w “Andrzejki” miałem przyjemność fotografować dzień ślubu niezwykle sympatycznej Pary Młodej, tj. Ani i Mateusza. Mimo, że pogoda nie rozpieszczała, to dobry humor nie opuszczał nikogo, co przełożyło się na późniejszą zabawę na weselu.

Podczas przygotowań więcej czasu spędziłem u Mateusza, ale o Ani także nie zapomniałem.

img_5216a

A tu kilka zdjęć z ostatnich chwil przed ślubem:

 img_5245bw1

img_5247bw2

img_5322a1

 img_5336bw

Ceremonia ślubu, podaczas której Młodzi przysięgli sobie miłość wzajemną odbyła się w Kościele Św. Jadwigi Królowej w Kielcach:

 img_5425a

img_5426a

img_5440bw

img_5447b

img_5457bw

img_5484a

img_5520a

 I w końcu nadszedł czas na wesele, które odbyło się w domu weselnym Młyn w Morawicy/ k. Kielc, gdzie Młodzi oraz goście świetnie bawili się przy muzyce granej przez DJ Mirka Piróga.

img_5566

img_5705-3

img_5725-3

img_5736-2

img_5764-3

Goście, czy starsi czy jeszcze całkiem młodzi bawili się wyśmienicie, a ja nie mogłem narzekać, że nie mam komu robić zdjęć. Migawka w aparacie chciała się zapalić, ale zresztą zobaczcie sami:

img_5778-2

img_5921-3

img_5932-3

img_5934-2

img_6348-2

img_5967-2

img_5977-2

img_6083-3

img_6089

img_6121-3

img_6225

img_6344

Za stołami też było wesoło:

img_6476-2

A tu miałem bardzo sympatyczną konkurencję :)

img_6084-2

Młodzi wielokrotnie przebywali na parkiecie i za każdym razem na ich twarzach widać było miłość, radość i chęć dobrej zabawy:

img_6587-2

img_6595

Nadszedł w końcu czas na zabawy  i oczepiny:

img_6492-2

img_6507

img_6534-3

img_6544-2

img_6617-2

img_6624

img_6671

Pięknych panien do łapania welona nie brakowało:

img_6708

img_6728-2

img_6763

Ani oraz jej świadkowej Asi dobry humor nie opuszczał:

img_6782

A tego, żeby nigdy nie zabrakło:

img_6894

Naśladowców Michaela Jacksona także nie zabrakło:

img_6912

Po podziękowaniach dla rodziców nadszedł czas na ich wspólny taniec. A tak na marginesie niesamowicie sympatyczni ludzie.

img_7010-2

img_7019-2

img_7113-2

img_7123

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.